Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 23 lutego 2014

Other? what does it mean? Yet... each of us is a person.

Drugi dzień... Masakra. Mieszkam w pokoju naprzeciwko Niall'a.  W sumie to i tak cieszę sie że nie dali mi pokoju z któryms z nich. Pod prysznicem rozmyslalam jak zebrać pieniądze na kaucję dla Zayn'a.
Doszłam do wniosku że w sumie sama nie dam rady. Westchnęłam cicho i wyszłam z pod prysznica. Ubralam się w szorty i T-shirt. Posprzatalam po sobie i zeszłam na parter do reszty.  dziwo wszyscy zamilkli gdy przyszłam. Poczułam się dosyć niezręcznie w tej sytuacji dlatego też zwróciłam i powoli zaczęłam z powrotem wchodzić po schodach.
- Gdzie idziesz? - Zapytał głośno Liam
- Na balkon...-odburknęłam
- Nie wyglupiaj się i chodź tu -dodał Niall i szybko podszedł do mnie łapiąc moją dłoń i prowadząc do salonu.
Usiadłam na kanapie obok Lou. Popatrzył się na moje nogi co mnie nieco skrępowało,ale postanowiłam to zignorować.
-Więc...-przerwała ciszę Claudia - co robimy?
-Pograjmy w prawda czy wzywanie.- zaproponował po dłuższej chwili Harry.
-Jestem za! -Krzyknął Niall
-Kto jeszcze? -Zapytał Payne. Na raz wszyscy oprócz mnie podnieśli ręce.
-przegłosowane kicia - zasmial się Louis, na co ja wystawiłam mu język.

Wszyscy usiedli w kółku.  Harry przyniósł butelkę i zakrecił nią. Wypadło na Claudie.
-Prawda!!!-od razu wykrzyczala. Nie dziwię się jej. Wiadomo co to dałoby za wyzwanie? - Emm...ile razy pieprzyłaś się z Zaynem?-zapytał Harry
- skończyłam liczyć przy sześćdziesiątym dziewiątym - uśmiechnęła sie slodko Claudia i zabrała butelkę. Wypadło na mnie. Zaklełam cicho pod nosem.
-Wyzwanie...-odpowiedziałam przywracając oczami.
- Mhm...to może... Pocałuj o tego pana tam- pokazała na Harryego. - I to tak po francusku kochanie- zasmiala sie.
Zrobiłam naprawde ogromne oczy.
-Claudia! -Krzyknęłam
-No dajesz  ! - zasmiala sie a ja zabijałam ją wzrokiem. Widziałam jak Harry spuszcza głowę. Zrobiło mi się go trochę żal. Nie wiem czy patrzy w podłogę dlatego że nie chce żebym go pocalowała czy dlatego że ja nie chcę go pocałować.  Podeszłam do niego na czworaka i usiadłam na swoich nogach przed nim.
- Chcesz tego? - Zapytałam szeptem. 
- Nie musisz tego robić Julia...-odszeptał
Wzięłam głęboki wdech i delikatnie musnęłam jego wargi.
- Claudia mówiła że miał być Francuski! - Krzyknął Louis za mną.
Lekko się wkurzyłam. Może i to lepiej, bo szybko  złączyłam usta Hazzy i moje w pocałunku.  Odwzajemnił go. Szczerze?  Nie wiem dlaczego ale całkiem mi się podobało. Objął mnie w talii i delikatnie przysunął mnie  bliżej siebie. Mruknęłam mu cichutko w usta i zaraz po tym skarciłam się w myślach. Uchyliłam lekko powieki. Widziałam jak się uśmiecha.
-Jeszcze 5 sekund! - Usłyszałam za mną głos Niall'a.
Nie przerywałam. Po pięciu sekundach wszyscy zaczęli klaskać. Oderwałam się od chłopaka i popatrzyłam na niego. Uśmiechnął się do mnie słabo, a ja wróciłam na swoje miejsce. Westchnęłam cicho.
- No i jak?-zapytał Louis patrząc się na mnie ze śmiechem na ustach.
- Nie było źle. - Odpowiedziałam patrząc na Harry'ego. Uśmiechnęłam się i puściłam mu oko. Zasmiał się cicho. Louis popatrzył się raz na mnie raz na Hazzę dziwnym wzrokiem, po czym podał mi butelkę.
Zachęciłam ją. Wypadło na Clauide. Zasmialam się tylko.
- Wyzwanie -powiedziała dumnie.
- Hmm - zasmiałam się znowu- zrobisz nam striptiz. Teraz.
- Co kur*a?!
- Dajesz kiciu...-powiedziałam z ironią w głosie.
- Nie ma mowy!- wykrzyczala
- To oddajesz fanta. Bluzkę. I stanik...
Widziałam jaką ma poirytowaną minę.
- to jak będzie?
- Koniec gry! - Wrzasnela Claudia.
- No nieeee!!! - Pisnął Lou.
- Tak!- dziewczyna Zayna wstała i wyszła z salonu.
Zostałam samą z czwórką chłopaków. Czułam się dosyć dziwnie. Siedziałam całe szczęście obok Liama, który - tak sądzę - nic mi nie zrobi.
- Ja już nie gram chłopaki...- wstałam z dywanu.
-Julka, no weź...-odezwał się Harry. Popatrzyłam na niego dłuższa chwilę i usiadłam z powrotem.
- Ostatnia runda...- podałam Louisowi butelkę. Zasmiał się i zakrecił. Na moje nieszczęście wypadło na moją osobę.
-Wyzwanie - powiedziałam bez zastanowienia. Uśmiechnął się szeroko.
- Dzisiaj śpisz z Harrym w pokoju. - Zasmiał się głośno. Mina Hazzy była niejednoznaczna. Chyba był zły na Louisa, ale nie jestem pewna.
Zrobiłam się cała czerwona ze złości.
-Nie! - wrzasnelam- Daczego wszystkie wyzwania kręcą się wokół mnie i Harry'ego?! - Zaczęłam się drzeć na Tomlinsona. On tylko patrzył na mnie dziwnie.
Wstałam szybko i poszłam do siebie. Zaczęłam myśleć nad wszystkimi co się działo. W głowie miałam tysiące myśli. I najgorsze jest to że nie ma już nikogo kto mógłby wysłuchać moich problemów, zmartwień... Wzięłam do ręki skarbonkę i nerwowo zaczęłam liczyć pieniądze.
- Kurwa!! - Wrzasnelam jak okazało się że jest w niej dopiero 500 dolarów.
Rzuciłam nią o ścianę i rozpłakałam się jak dziecko. Zaczęłam rzucać wszystkim co mi wpadło w ręce. Płakałam. Chciałam żeby mój brat był już przy mnie. Przytulił i wmawiał że jest lepiej... Mimo to że wiem że jest źle, i juz zawsze będzie źle.
Osunęłam się po ścianie i zakryłam twarz w dłoniach. W pewnym momencie ktoś zapukał do mojego pokoju.
- To ja, Harry...mogę? - Usłyszałam zza drzwi.
- Tak..- wytarłam twarz rękawem. Moja bluzka ucierpiała gdyż rozmazał mi się tusz.
Harry wszedł do pokoju i zaczal się po nim rozglądać. W końcu trafił wzrokiem na mnie. Usiadł na podłodze naprzeciw mojej twarzy. Sięgnął dłonią i wytarł kciukiem kilka łez z mojego policzka. Nie odezwałam się. Czułam lekkie speszenie, bo traktowałam go arogancko i byłam wredna, a on teraz się tak zachowuje... Patrzyłam na niego ciekawa co zrobi dalej. Po pewnej chwili zakłócił ciszę.
- Dlaczego mnie tak nie lubisz? Hm? - Patrzył mi prosto w oczy.
Czułam jak moje policzki zaczynają mnie parzyć.
- Nie to że nie lubię...lubię.- speszyłam się delikatnie - tylko...  Znaczy ja....Ty... Bo- zaczęłam się jąkac.  Zrobiłam się czerwona i zakryłam twarz w dłonie.
- Rozumiem...- zasmiał się - a powiedz, co się stało? Czemu płaczesz? - Jego mina stała się poważna.
- Za dużo się dzieje...-zakryłam twarz bardziej. Zaczęłam znów płakać- za szybko.
- Ciii...będzie dobrze - objął mnie mocno.- zobaczysz.
Czułam się dziwnie. Dziwnie pewna tego że rzeczywiście może być w porządku. On dał mi tą pewność. To głupie. On jest głupi. Tak... On. Myśli że poderwie mnie bo jestem słaba psychicznie w tym momencie. Idiota. Co on sobie myśli? Słyszałam o nim dużo. Nie jedną już zaliczył i zostawił. Nie dam się tak łatwo.
- Harry...lepiej będzie jak już sobie pójdziesz.
- Co? Dlaczego?- puścił mnie i odsunął się kawałek.
- Po prostu idź! - powiedziałam trochę głośniej niż powinnam.
- Dobrze.- westchnął- trzymaj się..- wyszedł z pokoju.
Zostałam sama. Znowu. Ze wszystkimi problemami. Jeszcze półtora tysiąca. I Zayn wyjdzie. I mnie obejmie! Znów zaczęłam płakać. Nagle usłyszałam głośny rumor na korytarzu. Gdy wyszłam z pokoju nie moglam uwierzyć w to co zobaczylam(...)
Podoba sie? :3 przepraszam że tak długo mnie nie było, ale wątpię zeby ktoś wogóle to czytał. :c. Jeżeli są pytania to zapraszam do mnie ~> http://ask.fm/puciam :3


Posted via Blogaway

niedziela, 29 grudnia 2013

I can't believe that something are change...

-Sprawę uważam za zamkniętą! - głos sędzi rozniósł się po sali.
Nie wierzę. Nie rozumiem. Jak można osądzać niewinnych ludzi za czyjeś czyny. Jakim prawem zamykają mojego brata. Boże!
-Zapłacimy kałcję.Będzie dobrze- uśmiechnęłam się sztucznie
-Dasz sobie radę. Dawaliśmy przez tyle lat razem. Teraz spróbujesz sama.- odwrócił głowę
-Zayn, już wolę iść tam siedzieć z tobą!-krzyknęłam łamiącym się głosem i łzami w oczach.

-dasz radę.-odpowiedział nawet na mnie nie patrząc
-nie dam!.- płakałam jak małe dziecko. Jego wzrok pełen gniewu ale też troski znalazł się na mnie. Złapał moją twarz w dłonie.
- Posłuchaj mnie! Nie jesteś małą dziewczynką! Umiesz sama o siebie zadbać! Jestem od ciebie starszy owszem. Opiekowaliśmy się tobą ale teraz SAMA musisz dać sobie radę przez te 2 lata. Claudia ci pomoże. Chłopaki też. ROZUMIESZ!? - odwróciłam głowę.- JULIE!

-Rozumiem....-odpowiedziałam. W głebi serca wiedziałam że będzie źle. Nie mamy nikogo. Zayn był dla mnie jak drugi ojciec. Matka zmarła jak miałam cztery lata. Mój tata zupełnie nas zostawił jak Zayn stał się pełnoletni. Nawet nie wiem gdzie on teraz jest.
 Razem z Claudią przez prawie cztery lata mieszkali ze mną. A teraz? Będzie siedział w więzieniu dopóki nie nazbieram kasy żeby zapłacić za jego wyjście. Cholera...
-Spakuj swoje rzeczy i przeprowadzasz się do chłopaków- mój brat wyrwał mnie z zamyśleń.
-CO!?- wrzasnęłam - Nigdzie się nie wybieram. A zwłaszcza nie do tych idiotów.
-Przestań. Przeciez będziesz mieszkać tam z Claudią, a Louis na pewno się tobą zajmie jak potrzeba. - Zayn, ja nie chce. - wstałam z krzesła, gdyż zegarek pokazywał mi, że już muszę wyjść.
- Dasz sobie rade - uśmiechnął się do mnie. Kolejny raz słyszę to samo z jego ust.
Mocno przytuliłam brata i wyszłam.
Siedziałam w holu. Czekałam na dziewczynę Zayna. Miała zawieźć mnie do domu. Spakuję wtedy walizki i przeprowadzam się. BOŻE.... Przeprowadzam się do bandy oszołomów. NA DWA LATA. Nie wytrzymam z nimi dwa lata. Dobrze przynajmniej, że będzie tam jeszcze jakaś dziewczyna. Ktoś usiadł koło mnie. To była Claudia.
- Jak się czujesz?- zapytała
- Proszę, powiedz mi jak może czuć się osoba, która straciła ostatnią osobę która trzymała ją przy życiu? Powiedz mi jak mam się czuć, skoro przez dwa lata nie będę miała nikogo do pomocy. Powiedz mi jak mam się czuć, gdy...-nie dokończyłam. Dziewczyna mocno mnie objęła.
-Nie mów że nie masz nikogo. Masz nas. Mnie...Chłopców.
- Ciebie...-powiedziałam patrząc w podłogę.
- Chłopaki też Ci pomogą.
-Chłopaki? Pfff. Gość co wpierdala marchewki ? Szczotka do kibla, która lata nago? Ci chłopcy?
-Nie zapominaj że jest jeszcze Liam i Niall. - uśmiechnęła się. Obie po chwili lekko się roześmiałyśmy.
-Chodź...Pójdziemy spakować te twoje pierdoły. - wstałyśmy i ruszyłyśmy do samochodu.
*
-To już chyba wszystko.- powiedziałam zapinając ostatnią torbę.
- Mhm. To chodź zaniesiemy to wszystko i jedziemy. Gdybyś sobie o czymś przypomniała, zawsze możemy tu wrócić. - po tych słowach wyniosłyśmy wszystko z domu. Zamknęłam drzwi na klucz. Po wpakowaniu wszystkiego do samochodu, same wsiadłyśmy i ruszyłyśmy.
-Daleko?- spytałam oparta o siedzenie.
-Przecież tam byłaś- zaśmiała się- wiuelokrotnie...
-No tak.
Przez około dwadzieścia minut nic nie mówiłyśmy. W końcu ona zaczęła.
-Noo. To który z nich najprzystojniejszy? - zaśmiała się lekko
-Ale że co? - zapytałam udawjąc że nie wiem o co chodzi.
- No który z chłopaków najbardziej Ci się podoba?
- Pfff. Żaden - powiedziałam chyba trochę za głośno.
- Mhmmm jasne- uśmiechnęła się - Zayn już mi mówił że któryś, ale nie wiem o którego chodziło.
Zrobiłam się lekko czerwona.
-Jesteśmy.-powiedziała Claudia stawiając samochód na parkingu.
Dom był ogromny. Miał co prawda tylko dwa piętra, ale najmniej z dwadzieścia pokoi.
Wszystkie moje rzeczy zostawiłyśmy w samochodzie. Claudia zaproponowała, żeby wnieść je dopiero wieczorem, kiedy wybiorę sobie pokój. Otworzyła przedemną drzwi frontowe. Niepewnie weszłam i rozglądając się dookoła zdjęłam buty. Nie musiałyśmy długo czekać na przywitanie. Czwórka chłopaków szybko zbiegła na dół się przywitać.
Liam i Lou przytulili mnie mocno. Niall powtórzył to zaraz po nich, a Harry... Idiota.
-Bonjour! Całuję rączki. - wziął jedną z moich dłoni i przyssał się do niej. Zrobiłam wielkie oczy.
-Aha? - z moich ust zdołało wydobyć się tylko to. Reszta chłopaków tylko głośno się zaśmiała. Harry zmarszczył tylko na chwilę brwi i kontynuował.
- Czemu zawdzięczamy , że tak piękna fille lady u nas zamieszka?- poruszył brwiami. Ja nadal stałam w bezruchu. - Może tak całus na powitanie? - ułożył usta w dzióbek.
-Ależ oczywiście kochanie.!- uśmiechnęłam się szyderczo i wyjęłam gumę z buzi przylepiając mu do ust po czym odeszłam trzy kroki dalej do Claudi i skrzyżowałam ręce. Wszyscy wybuchli śmiechem. Chłopak otworzył oczy i wyrzucił gumę robiąc zrezygnowaną minę. 
- Pierwsza która go tak olała!- stwierdził Louis prawie tarzając się ze śmiechu.
- Yyyy. Bez przesady. Mogło być gorzej. - przewróciłam oczami.
-Tak. Ona jest do tego zdolna. - potwierdził moje słowa Liam. Uśmiechnęłam się. Liam'a lubię najbardziej. Nie ze względu na wiek, wygląd czy coś... On wogóle mi się nie podoba. Ale kocham Go. Za to że zawsze pomaga mi w lekcjach jak nie ma Zayna... Za to jak często zabiera mnie gdzieś ze sobą i Danielle. Ogólnie jestem z nim najbardziej zżyta. 
- SERIO!!!!? - Wyksztusił Lou.
- Owszem. - znów odezwał się Liam.
- Ouuu - Harry cichutko jęknął, ale i tak na tyle głośno żeby znowu wszyscy się roześmiali.
- No i powiedz mi, że Ci się tu nie podoba - szepnęła mi do ucha Claudia. 
Miała trochę racji. Było całkiem śmiesznie. Wszyscy byli mili . A najbardziej bawi mnie scena z Harrym.
-Może pójdziemy coś zjeść? - Wyszczeżył się Niall.
- A ty znowu o jedzeniu?- zaśmiała się dziewczyna mojego brata
- Oj no weź! Liam kazał mi nic nie jeść dopóki nie przyjedziecie, bo miał nas zabrać na obiad! - wypiszczał prawie Niall.
- No to chodźmy - mówiąc to zaczęłam się ubierać. Tak jak z resztą i wszyscy.
*
Dobra tyle na dzisiaj :3 Mam nadzieję, że rozdział się podobał. Następny powinien pojawić się za 2 dni. 
Czytasz = Skomentuj  
Miłego dnia :)  Kontakt :P

Julie xxx